21 grudnia, 2008

Pierniczki, kruche ciasteczka i choinka z nudli :]

I jednak spać nie powędrowałam. Zrobiłam jeszcze z Gaby pierniczki i zaczęłam ciasteczka. Zaczęłam w sensie upiekłam, a dekorowałam j dopiero dziś. Ale nie pytajcie jak trafiłam do łóżka, bo nie wiem...


Wychodząc na przeciw naszej potrzebie (myślę, że większość z nas takową posiada) upiększenia domu w okresie świątecznym, przedstawiam krótki kurs pod tytułem "Jak zrobić COŚ(ka) zamiast płacić grube pieniądze". Oto choinka z... makaronu. Zobaczyłam taką u mojej Mamy, która dostała ją do mojej cioci, która kupiła to pod pewnej Pani, która... ją zrobiła :P Oczywiście piękno tkwi w jej prostocie, więc szybko załapałam o co "kaman". Dzielę się teraz wiedzą nabytą, z całym szacunkiem do tej "pewnej" Pani:

1. Potrzebne produkty:
- brystol (najlepiej zielony lub czarny - ja miałam tylko amarantowy),
- tektura (może być pudło po chrupkach czy coś :] ),
- taśma papierowa klejąca,
- klej na gorąco,
- makaron (na opakowaniu pisze "kolanka ozdobne"),
- lakier w sprayu (najlepiej zielony lub złoty - w zależności od kolorystyki pozostałych dekoracji świątecznych),
- plastikowe koraliki o średnicy ok 0.8-1cm (na bombki)
- gwiazdka (na czubek);

2. zrobić stożek z papieru brstolowego (mój ma ok 30 cm wys) i dokljeić go taśmą do ciut większego koła z tektury;

3. jeden koniec makaronu utytłać klejem na gorąco i przykleić do stożka zaczynając od dołu, polecam pierwszy szereg makaronów pokrywać klejem na obu końcówkach, wtedy koło lepiej zlepi się ze stożkiem;

4. kleić kolejno następne rzędy makaronów, aż nam się stożek skończy (ja zużyłam 400g makaronu);

5. (tego jeszcze u mnie nie ma, bo nie mogłam na tej mojej wsi kupić lakieru) pomalować całość złotą farbą w sprayu (lub inny kolor), dokleić w różnych miejscach koraliki jako bombki i gwiazdkę na szczycie naszej choinki.


Możliwe, że ten sposób robienia choinki jest Wam już znany, ale dla mnie to nowość i strasznie "MiSie" podoba. Ogólnie lepienie tego makaronu ogromnie mnie uspokoiło i odstresowało... za wyjątkiem momentu, kiedy trochę kleju trafiło na górną stronę mojego kciuka :/ Ale "ała" nie jest aż tak obszerne, więc raczej przeżyję :P

A jutro - o ile znajdę czas - pokażę Wam jak zrobić ptaszka, za którego chcą u mnie w sklepiku 6 zł!!! A wystarczyło kilka zamiennych składników i voila!

5 komentarzy:

gulka pisze...

to ma też drugą stronę medalu :) jak się wszyscy nauczą to kto będzie kupował..? ja niestety mam problem bo miśka, może nie całkiem takiego jak moje "chińczyki" oddają prawie darmo :) opowieść z cyklu "dole i niedole rękodzielnictwa w Polsce" :D

karola-2008 pisze...

Dziś i ja piekłam ciasteczka ale niestety nie sątak pięknie przyozdobione jak Twoje. Choinka rewelacyjna. Pozdrawiam!

rudlis pisze...

Radosnych i zdrowych Świąt w gronie najbliższych życzę:*

nicktośka pisze...

wow, jestem pod wrażeniem... wesołych świąt

Anonimowy pisze...

Jaki to klej,że tak wychodzi pięknie?:)