Jeszcze trzyma mnie spotkaniowa atmosfera... A była na prawdę zwariowana i twórcza. Szybko streszczę więc jak było i uciekam, bo wpadłam na pomysł pewnego scrapu :P
Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi za te Super-baby..?
Wesoło było, oj wesoło. Hulanki, swawole :P Najpierw trzeba było się poznać, zapoznać i... rozpoznać :D

Każda wyjęła swoje manatki, pochwaliła się co przyniosła (wierzcie mi -
było co podziwiać), a potem każda skrupulatnie wzięła się do roboty.

Wszystkie działały z uśmiechem na twarzy. no bo jak tu się nie uśmiechać jak się
takie towarzystwo zebrało :) A każda tworzyła na swoją modłę:
na siedząco...

...
na stojąco - jak kto lubi i potrafi.
Stare (bez obrazy)
wyjadaczki dawały dobre rady pozostałym...

... a w pracy towarzyszyły na
pyszne pyszności :)

Tu prezentuję prześliczną
zakładeczkę - niespodziajkę mi ofiarowaną :)
Dziękuję :*

A tu -żeby nie było, że sobie tam pocykać fotki poszłam - prezentuję moje :D Hmmm... W sumie
zalążki zalążków i w dodatku
zalążki tagbookaw powijakach ;P Ale jak skoczę (kiedyś) - pochwalę się :]

I koniec. W drodze do domku towarzyszyła mi jeszcze moja ukochana
pseudo-kawusia z Lidla :P

Dobrze, że robią tego pół litra, bo zawisłam na klamce, a kluczy nie miałam... Ale w końcu do domu się dostałam.

W między czasie pooglądałam sobie ATC od
Jaśminowasi, bo dostałam na wymianę... Bossskie są normalnie :] A Wy sobie jeszcze trochę poczekacie, żeby je zobaczyć :D :D :D