07 września, 2008

Dziś wyjątkowo nie pachnie jesienią. Za oknem stoi ciepłe powietrze przepełnione cykaniem świerszczy. Mogę się wsłuchiwać w ich nocne arie. I tylko mąci mi ten koncert miarowo oddychający mechanizm zegara, który rozsiadł się na szafie i zakłamuje czas o godzinę wstecz. Oszukuje mnie... czy może sam siebie? Teraz już nie warto go przestawiać na czas letni. Przecież i tak znów przyjdzie zima. Niezależnie od tego ile zegarów przestawimy i o ile godzin, czas wciąż będzie mknął przed siebie. Nieubłaganie... Jeszcze chwila... Chwileczka... W środku nocy obudzi się nowy dzień. Nowy rok... kolejny rok.
A przecież inni już tyle osiągnęli. Vinci był kimś. A ja? Kimś zupełnie innym...
Północ.
Już! czy coś się zmieniło? Czy coś się zmieni? Na co? To się okaże...

3 komentarze:

agata pisze...

trzymam kciuki:*

kalanchoe pisze...

musi się cos zmienić!!!!!

Renny Berryboar pisze...

Zmieniło się, hihi... Choćby banerek :P